Boże, wystarczy

Dałeś mi ją całą
a wystarczyłoby ramię
które ogarnęłoby mnie ciepłem
podczas niespokojnych snów

wystarczyłaby dłoń
którą mógłbym nosić jako maskę na twarzy
na twarzy promiennej
od łaskawości dotyku

Byłbym szczęśliwy nawet
gdybym dostał jedynie jej palec
którym zamykałaby mi usta
przed pleceniem głupstw
i otwierała wtedy
gdybym się wstydził

Nie wiem jak mam dziękować
za całą jej całość
szczególnie wtedy gdy boję się zawieść
a ona wyciąga swoje pełne miłości serce
i czuję je tak
jakby to biło mi własne

Nie wiem jak mogę to powiedzieć
więc niech wystarczy ci słowo
którym przemówi do ciebie przeze mnie
gdy któregoś pięknego dnia
złączymy się w niepodzielną jedność