Coś na kształt rozdziału I

“Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.”

„Stowarzyszenie umarłych poetów”

28.09.2017 r.

Spojrzałam na prawy dolny kąt ekranu. Godzina 20.55. Jezu, ale ten czas jest względny. Teraz ucieka mi czas takim tempem jakbym była biegającym Forrestem Gump’em.

“Najważniejsze jest pierwsze 5 minut. Reszta to wyobraźnia”.

Sławomir Mrożek

Dobrze, że już jestem po lampce wina. Czerwone. Wytrawne. Najlepsze. Tak dla zdrowotności – zawsze to powtarzam sama do siebie. Gdy pisze się pracę magisterską z poezji i literatury, trzeba się wprowadzić w taki specyficzny stan. Poszerzają się horyzonty i tym podobne. Tak sobie to przynajmniej tłumaczę.

W takich momentach, często sobie myślę o życiu. Mama często mi mówiła bym do filologii polskiej zrobiła fakultet z filozofii. Nawet mój psycholog podsunął mi taki pomysł stwierdzając, że jestem zbyt inteligentna by mi pomóc. Gadanie…  Cóż, życie z pewnością pisze najciekawsze scenariusze. Każdy z nas ma innego scenarzystę. Niektórym trafi się ktoś lubiący sarkazm i martyrologię. Kpiarskie połączenie. Woody Allen byłby taaaaki dumny. Komuś innemu przytrafi się fan Jane Austen lub ktoś od argentyńskich telenowel. Nie wiadomo, co jest lepsze. Gdy tępo patrzyłam się przez dłuższą chwilę w ścianę, próbując znaleźć dobre wytłumaczenie pewnego zagadnienia w podręczniku do teorii literatury, zawiesiłam wzrok na powieszoną kartkę z cytatem Franza Kafki:

W pewnym sensie, jesteś materiałem na poetkę. jesteś pełna mglistych subtelności, które jestem skłonny spędzić życie próbując zrozumieć. Słowa wybuchają twoją esencją, a ty niesiesz ich pył w porach swojej eterycznej indywidualności.”

Franz Kafka

… i poczułam się zrozumiana. Spokój. To jest to, co jest  zapewnione w moim pokoju pełnym światełek, bibelotów, lampek i plakatów The Beatles. Ale zbiera mi się na nostalgię… Jednak połączenie wina i pracy z zakresu poetyki jest niebezpiecznym połączeniem. Słyszałam nie raz, że jestem krucha i ulotna jak dmuchawiec na łące i efemeryczna, jak róża Małego Księcia. Wczoraj coś podobnego powiedział mi Adam. Nie mam siły tego dzisiaj interpretować. Pewnie nawet nie ma czego. Nadinterpretacja to zło. Mówię to ja, studentka polonistyki. Muszę się skupić na pracy. Weź się w garść!

 (…) właściwie nawet nie wiem, które myśli są moje i ze mnie, a które wyczytałem”.

Bohumil Hrabal, „Zbyt głośna samotność”