Dlaczego warto?

Myślę, że większość początkujących twórców (i nie tylko) doskonale zna pojęcie „pisać do szuflady”. To magiczne miejsce, w którym kolekcjonujemy nasze osobiste zapiski, które niestety w dużej ilości przypadków nigdy nie ujrzą światła dziennego. Bo brakuje nam odwagi i śmiałości; bo uważamy, że to, co piszemy, nie jest warte uwagi; bo jest „słabe”, „beznadziejne”, a czasem i „bezwartościowe”. 

Tym samym prawdopodobnie nasze najlepsze myśli, obserwacje i odczucia nie mają szansy zostać odkryte przez innych, dla których być może okazałyby się istotną pomocą w wielu przypadkach. A nawet jeśli nie stanowiłyby oświecenia w jakimkolwiek elemencie życia, zabieramy im szansę na zwykłe przeżywanie sztuki. 

Każdy z nas chce być doceniony, lecz nie decydujemy się na pierwszy krok z góry zakładając porażkę. Szczególnie dotyka to osób wrażliwych, próbujących swoich sił w pisaniu, stale nieprzekonanych co do swojej twórczości. 

I ja również byłem w takim miejscu. 
Pisanie to strasznie ciężka praca, której trzeba się uczyć i którą trzeba szlifować przez całe życie. Niektórzy powiedzą ci, że masz talent i możliwe, że rzeczywiście tak jest, jednak bez odpowiedniego warsztatu, determinacji i czasu, przede wszystkim czasu, twoje teksty przepadną na dnie przysłowiowej szuflady. 

Równie ważnym jest pokazanie się jakiejś publiczności. Nie musisz od razu celować w szerokie grono obserwatorów. Nie. Wystarczą przyjaciele, rodzina, bliskie otoczenie, a najlepiej już ludzie, którzy będą dzielić z tobą pasję.

Ja tak zrobiłem. 

Któregoś dnia postanowiłem zwrócić się do osoby, u której było widać duże zaangażowanie w tworzeniu przestrzeni dla poezji, szczególnie dla osób, które dopiero co stawiają pierwsze kroki na lirycznej drodze. 

Tym samym doszło do publikacji mojego pierwszego wiersza, który przyjął się z bardzo dobrym odbiorem i co najważniejsze, dodał mi wiary w siebie.

Oprócz tego, między mną, a wyżej wymienioną osobą, narodziła się wspaniała więź i pod wpływem wielu rozmów powstało marzenie wydania autorskiego tomiku. 

Po miesiącach poszukiwania, dawania i odbierana nadziei oraz dobijania do drzwi wydawnictw, w końcu udało się zmaterializować owe marzenie, a to, co przyniosło ono dalej, przerosło najśmielsze wyobrażenia.

W następnej kolejności pojawiły się wieczory autorskie, zarówno te improwizowane dla najbliższych osób, jak i te przed kompletnie nieznanymi twarzami.

Były również zaproszenia i występy w radiach, artykuł w gazecie, w jeszcze niedalekim czasie poznanie miłości życia i kolejny tomik.

Brzmi wspaniale, prawda? 

A wystarczyła jedna wiadomość, która pociągnęła za sobą niesamowity zbieg wydarzeń trwający do dzisiaj.

I to nie tylko w sferze poezji.

Osoba, o której wspominam to Marta z Lirycznej Grafiki, obecnie ruszająca ze stroną Lirycznie.pl- projektem, którego zadaniem jest możliwość zaprezentowania siebie i swojej twórczości bez ryzyka bycia niezauważonym bądź wyśmianym.

Razem chcemy stworzyć społeczność, która będzie się wymieniać ciekawymi spostrzeżeniami na różne tematy, nie tylko ściśle związanymi z kulturą, lecz otwartą na wszystkie pomysły. To, na czym nam najbardziej zależy, to budowanie relacji, dawanie szansy na wyrażanie „własnego ja”, a także stawianie na rozwój i pomoc w najlepszy sposób, jaki tylko potrafimy. A jest nim po prostu obecność dla ciebie i twojej pracy.

To jak?

Jesteś gotowy otworzyć dla nas swoją szufladę?

Nie martw się, napisz do nas, a znajdziemy klucz, którego tak długo szukasz.