Fragmenty książki, która dopiero powstaje | preludium


“Książki warto pisać tylko wtedy, jeśli przekroczy się ostatnią granicę wstydu; pisanie jest rzeczą bardziej intymną od łóżka; przynajmniej dla mnie”

M. Hłasko

Najtrudniej jest zacząć. Ze wszystkim. Zgodzicie się ze mną? W moim przypadku nie chodzi tylko o przelanie niekończących się w głowie myśli. Emocji zbyt chaotycznych i aż proszących się o opiekę, ale z rozpoczęciem wszystkiego od nowa. By zacząć po prostu żyć i oddychać.

Kiedy uświadomiłam sobie, że łatwiej jest mi siebie wyrazić za pomocą cytatów, czułam, że muszę przynajmniej spróbować ustrukturyzować mój wewnętrzny chaos, myśli i serce. Ten przebłysk miał miejsce najprawdopodobniej miesiąc temu. W Nowej Prowincji na krakowskim Starym Rynku, kiedy odwiedzałam swoich przyjaciół. Swoją drogą, pięknie tam jest jesienią. Ten kolaż barw! Gdy trzecia lampka czerwonego wina uwolniła we mnie nastrój dekadencki – nastawiony na pesymistyczną percepcję świata i jego wartości. Pamiętam, że odpowiadałam swoim przyjaciołom zdawkowo, tajemniczo i nader często za pomocą przypomnianych sobie cytatów:

Patrzą na mnie,

więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy

najmniej pamiętam własną.

M. Białoszewski, “Autoportret”


Czułam wtedy, że jest to w punkt. Trafione idealnie prosto w serce. Lepiej sama bym tego nie ujęła. Byłam tak dumna z siebie choć kryłam te emocje głęboko w sobie. Czemu? Zadowolenie nie pasowało do tonacji wypowiedzianych właśnie słów. Coś za coś.

“Najlepsze chwile podczas czytania to te, gdy trafiasz na coś – myśl, uczucie, punkt widzenia – o czym myślałeś, że jest wyjątkowe, szczególne tobie i tylko tobie znane. I oto jest, opisane przez kogoś innego, osobę, której nigdy nie poznałeś, być może kogoś, kto od dawna nie żyje. To jest tak, jakby nagle wyłoniła się czyjaś dłoń i pochwyciła twoją”

Alan Bennett

Pamiętam, że od zawsze podobała mi się koncepcja, że “nic nie dzieje się bez przyczyny”. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek. Wszystko i wszyscy są ze sobą połączeni niewidzialnymi nićmi. Że trzeba zaufać swojemu scenarzyście i poddać się biegowi wydarzeń. Mieć otwarty umysł i serce. I uwierzcie mi, takie nastawienie bardzo mi pomogło. I literatura. A dokładniej, coś co sama odkryłam, czyli “terapia cytatami”.

“pytasz czy ja to przeżyłem

nie

ja to umarłem”

Stanisław Esden-Tempski

Gdybyśmy mieli okazję poznać się, twarzą w twarz, obstawiałabym, że na 99,9%  nie przeszłaby Wam myśl o tym, że kiedykolwiek mogłam mieć jakieś Problemy (tak, pisane z wielkiej litery). Jedna, może dwie osoby, stwierdziły, że mam smutne oczy.  Cóż, może to kwestia wypicia kilku drinków – alkohol zwiększa percepcję i empatię – sprawdzone! Kto się nie zgadza, ten pewnie nie przekroczył tego magicznego poziomu promili.