Marcin Świetlicki, Słupsk 84

Słupsk 84

Październikowe i ostre powietrze
lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu.
Wsiąść do nocnego, pustego tramwaju,
drzemać tuż przy drzemiącym swym barwnym odbiciu
w zawilgoconej szybie – jechać, drzemać.
Tymczasem jednak sypiam w ośmioosobowej sali
i wykonuję polecenia bydląt.
Tutaj, w złym miesiącu, lepiej widać zmierzchy,
źdźbła trawy, tęcze. Wulkan olśniewa najlepiej
tych, których dotknie palcem lawy.

Marcin Świetlicki, z tomu Zimne kraje (1992)