„Phantoms and Friends”, Old Man Canyon

Nadchodzi jesień, a wraz z nią szare i zamglone dni, podczas których coraz ciężej będzie nam się odnaleźć. W takim wypadku należy uzbroić się nie tylko w dodatkową porcję kawy, ale także w odpowiednią muzykę, która nie tyle co ożywi nasze zmysły, a pozwoli organizmowi lepiej przystosować się do otaczającej nas aury.

Znacie ten wspaniały moment, gdy utwór lub płyta, których akurat słuchacie doskonale odwzorowują waszą obecną sytuację w życiu? Albo to drugie uczucie, gdy macie wrażenie, że ktoś o was właśnie kręci film i tym najważniejszym wydarzeniom towarzyszy epicki soundtrack?
Kto z nas o tym kiedyś nie marzył, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Chciałbym zaprezentować wam dzisiaj płytę, która nie dość, że jest po prostu bardzo klimatyczna i idealna na jeden z tych deszczowych, jesiennych dni, to również niesie ze sobą naprawdę mądre przesłanie.

Słuchając jej mam przed sobą wizję długiej, krętej, górskiej drogi, którą pokonuję wolnym tempem, siedząc za kierownicą starego, amerykańskiego muscle car’a, w głowie nie mając nic innego, poza pięknymi widokami dalekich wzgórz i słońca w tylnym lusterku.
Jest we mnie jednak jakaś historia, jakaś przeszłość, którą chciałbym opowiedzieć, ale nie muszę robić tego sam, bo doskonale wyręczają mnie piosenki płynące swobodnie z radia.

Kanadyjski zespół Old Man Canyon w swoim albumie pt.: „Phantoms & Friends” przekazuje nam swoją opowieść w 5 krótkich utworach i chociaż przesłuchanie całej płyty zajmuje jakieś 17–18 minut, jest to czas, który wystarcza na przeniesienie naszej uwagi do całkiem innej rzeczywistości.
Utrzymany na przemian w melancholijnych i dynamicznych dźwiękach, przy delikatnym wokalu oraz wyrazistych gitarach, pozwala bez większego zagłębiania się w teksty na odlot naszych myśli, zastanowienie się nad rzeczami ulotnymi, a przede wszystkim- na krótką, choć potrzebną autorefleksję.

Pierwszy utwór pt.: „Wiser” brzmi jak dobra historia o dorastaniu, kiedy często czujemy się zagubieni, ale mając przy sobie dobrych ludzi i podążając całym swoim sercem jest nadzieja, że ten nieoszlifowany diament, którym jesteśmy, w końcu zacznie lśnić.

Tytułowa piosenka „Phantoms & Friends” mówi o marzeniach, na które często się nie decydujemy, bo zawsze jest jakieś „ale”, jakaś wymówka, a co gorsze, nie realizując ich, sprawiamy, że zostajemy z nich okradzeni.
Stąd główne przesłanie brzmi:

Don’t let the ones that want to steal your dreams
They’ll steal your dreams away
Just laugh and let it go

Kolejny utwór – „Take me higher”- to opowiadanie o miłości, opisanej w tak niesamowicie prosty sposób, ale za to jak pięknej, w której sprawdza się stare przysłowie, mówiące, że przeciwieństwa się przyciągają oraz- co najważniejsze, że uzupełniają się nawzajem.

„The road” z kolei, wprowadza nas na drogę, którą trzeba przejść od kłamstwa do prawdy. Kluczem do tego jest dosłowne „przejrzenie na oczy”, spojrzenie na siebie i innych z szerszej perspektywy, a także wyłamanie się z tłumu, dzięki czemu łatwiej będzie nam trafić na odpowiednią ścieżkę do domu.

Natomiast ostatnia piosenka z całej płyty- „The rain”- doskonale odwierciedla nasz stan podczas pochmurnych, jesiennych dni, gdy chociaż od środka pali nas straszny ogień, jesteśmy zbyt ospali, by go ugasić.
Na szczęście autor widzi wiele pozytywu w deszczu, który łączy nas wszystkich razem, więc może należy mu zaufać i wierzyć, że w końcu coś będzie w stanie wybudzić nas z tego snu, w jakim jesteśmy.

Jak widzicie, ten album jest pewną historią, zapętloną do istotnych wydarzeń w życiu każdego człowieka, stąd warto się w niego wsłuchać, a najlepiej zinterpretować go na swój własny sposób.

Znacie inne płyty tego rodzaju? Dajcie znać! Chętnie posłuchamy! 🙂

1 thought on “„Phantoms and Friends”, Old Man Canyon

Możliwość komentowania jest wyłączona.