„Szukam ulicy dla mego imienia”, Izet Sarajlić

Na poezję Izeta Sarajlicia natknąłem się przy okazji czytania książki Józefa Barana, który opisał twórczość bośniackiego poety w taki oto sposób:

Uśmiech, paradoks, skrót, ciepła serdeczna nuta. Naprawdę świetny, a równocześnie zaskakująco prosty.

Józef Baran, „Spadając, patrzeć w gwiazdy”

I rzeczywiście, można powiedzieć, że są to cechy charakterystyczne dla wierszy Sarajlicia, a poparciem dla tych słów niech będzie jeden z przytaczanych w powyższej książce utworów, o tytule „Szukam ulicy dla mego imienia”:

Idę przez miasto naszej młodości,
szukam ulicy dla mego imienia.

Duże, gwarne ulice zostawiam bohaterom historii.
Gdy powstawała historia - cóż ja robiłem?
Po prostu kochałem ciebie.

Małej uliczki szukam: codziennej, zwyczajnej,
którą, przez nikogo nie dostrzeżeni,
moglibyśmy przejść nawet po śmierci.

Z początku nie musi być wiele zieleni
ani nawet ptaków. Ważne, by mógł się na niej schronić
każdy ścigany człowiek i pies.

Dobrze byłoby, gdyby miała chodniki,
ale w końcu to też nie jest najważniejsze.

Najważniejsze - by na ulicy mego imienia
nigdy
nikogo
nie spotkało nieszczęście.

Izet Sarajlić, „Szukam ulicy dla mego imienia”

Osobiście zakochałem się w tym wierszu, a moja miłość była na tyle obsesyjna, że czym prędzej zdecydowałem się na zakup całego tomiku.

To, co czyni tę książkę wyjątkową, jest jej zróżnicowana tematyka i balansowanie na granicy różnych, często przeciwstawnych uczuć, a także świetne operowanie dowcipem i ironią.
Dzięki doskonałemu wyborowi, dokonanemu przez Danutę Cirlić-Straszyńską, mamy możliwość zapoznania się z twórczością bośniackiego poety począwszy od jego wczesnych wierszy, aż po te, które zostały spisane tuż przed jego śmiercią.

Co ciekawe dla nas – polskich czytelników, to bliskie powiązania Sarajlicia z naszym krajem. Na kartach tomiku znajdziemy wiele nawiązań do polskich poetów, z którymi się przyjaźnił lub którzy stanowili dla niego inspirację. Są tam również wzmianki o polskiej historii, którą znał i do której czasami powracał w swoich wierszach. Inne poświęcił także polskim miejscom, które odwiedzał. Za przykład niech posłuży krótki wiersz o Wiśle:

Choćbym był Bogiem
nie pisałbym o tobie piękniej niż twoi poeci.
Pozwól mi na ciebie tylko patrzeć.

Izet Sarajlić, „Wisła”

Jeżeli jesteśmy już przy miejscach, nie sposób nie wspomnieć o Sarajewie - mieście, w którym poeta spędził większość swojego życia i dla którego stał się legendą. Motyw miasta przejawia się w wielu wierszach bośniackiego wieszcza, dzięki czemu możemy łatwo i bardzo plastycznie wyobrazić sobie piękno i lirykę płynącą bałkańskimi ulicami.

Ważnym wątkiem poruszanym przez autora jest jego tożsamość i burzliwa historia Jugosławii, zwracające szczególną uwagę po wybuchu wojny domowej w ostatniej dekadzie XX wieku. Wiersze z tego okresu są mocne, pisane twardym, bezpośrednim językiem, a czytając je, niemal czuje się te same pociski i ciosy, których świadkiem był sam poeta. Niemniej jednak, przepełnione są one również smutkiem i rozpaczą, a także nostalgią za czasami sprzed wojny.

Co to się z nami tak nagle stało,
przyjaciele?

Nie wiem,
co robicie.

Co piszecie.

Z kim pijecie.

Nie wiem nawet
czy nadal jesteśmy przyjaciółmi.

Izet Sarajlić, „Przyjaciołom z byłej Jugosławii”

Poezja wojenna to kolejny temat, który przejawia się w książce. Tak samo, jak i poezja miłosna. Ich połączenie sprawia, że te wiersze po prostu chwytają za serce.
Natomiast prostota, o której wspominał Józef Baran, tym bardziej wpływa na wyobraźnię odbiorcy.
Wyzwala w nim nie tylko współczucie, lecz także współodczuwanie. Odkrywa więź, której nie był wcześniej świadomy.

„Szukam ulicy dla mego imienia” Izeta Sarajlicia to naprawdę interesująca pozycja w zbiorach poezji.
I nawet jeśli nie każdy chętnie zagląda do tego gatunku, to ten tomik może bardzo pozytywnie zaskoczyć niejednego czytelnika 🙂

1 thought on “„Szukam ulicy dla mego imienia”, Izet Sarajlić

Możliwość komentowania jest wyłączona.