Wers za wersem

lubię to jak czytasz
jak twoje oczy przeskakują po kolejnych wersach
jak mkną z prędkością światła 
pochłaniając słowa metafory epitety

i lubię drgania twoich brwi
gdy wiem że już rozumiesz

szkoda że omijają mnie niewidzialne gałęzie
rosnących w tobie potrzeb

gdzie nieskończona jest sieć zależności
niedostępnych tak prostemu człowiekowi
kończę i zaczynam się ja

jestem miłośnikiem twojej inteligencji

gdyby rozdawali bilety na spotkanie z nią
stałbym pierwszy w kolejce
z jej zdjęciem i długopisem 
czekając choćby na kropkę

niewinny przecinek

mogłabyś być wyrażeniem doskonałym
ale ani książki ani wiersze
nigdy nie były i nie będą dziełem skończonym

choć tak wielu do tego dąży

dlatego nawet teraz
choć patrzę na ciebie
a z mojej piersi wylatuje stado białych gołębi
wiem po prostu wiem

że opisać cię w pełni
nigdy nie będzie mi dane